Koniec?
Dzisiaj zadzwonił do mnie mój dobry przyjaciel jeszcze za czasów mojego mieszkania w Tajpej. Po głosie wiedziałam ze coś jest nie tak.. w końcu to się wie prawda? Chciał się wyżalić bo dziewczyna zostawiła go dla jakiegoś nadętego rozpieszczonego chłopczyka z dobrego domu... pomyślałam: "Jak to? Tak bardzo się kochali... Tak długo byli razem... Na dobre i na złe a teraz co?" Nie byłam w stanie pojąć jak to możliwe, ze ona po 5 latach była do tego zdolna. Nie byłam w stanie sobie ich wyobrazić osobno... Przecież kiedy byli u mnie w piątek(Tak przyjechali!) wszystko było dobrze. wpatrzeni w siebie... mówili sobie czułe słówka... Jednym słowem idealnie czyli tak jak zwykle... i tak nagle jej się odmieniło? Tak po prostu przestała go kochać? Ja po prostu nie mogę tego zrozumieć! albo się kogoś kocha albo nie... Ja kocham! I wiem ze jestem kochana! I wiem ze to nie minie! Wiem część z was pewnei pomyśli: Skąd ta pewność?! Jasne oni też byli pewni że tak już będzie a może tylko on? Przeraża mnie myśl że i moja miłość mogła bym się skończyć dlatego po pierwsze nie dopuszczam takiej myśli do siebie a po drugie zrobię wszystko aby tak się nie stało! Będę o nas walczyć i dbać o NIEGO z całych sił:*

digg it
del.icio.us
Tak, Tak droga Anbi: walcz!!! Pozatym...Miłość czasem się kończy - wypala. Nikt nic na to nie poradzi - Nie znamy dokładnej przyszlości naszej miłości - nie wiemy czy się zakończy czy bedzie trwać aż do grobowej deski... Takie jest życie. A tobie napewno się uda^^ ja już to wiem^^